Wycieczka do Cliffs of Moher


Niedziela 12 marca 2017, 6:00 rano - pobudka. Po kilku przełożonych drzemkach w budzikach telefonu i przewróceniach na drugi bok wstaliśmy dzielnie i zeszliśmy na codzienne śniadanie.

Po cichu by nie budzić innych domowników, zjedliśmy nasze tosty i płatki z mlekiem i wyruszyliśmy w drogę. Niestety zbiórka w centrum miała miejsce o 7:45, a autobusy w Cork w niedziele kursować zaczynają dopiero od godziny 9:00, wiec większość z nas musiała się udać w nawet godzinny spacerek. Po dotarciu na miejsce wchodzące słońce poprawiło wszystkim humory, gdyż jak wiadomo nie często widnieje ono na irlandzkim niebie. Był to już pierwszy znak, że dzisiejszy dzień będzie super. Wsiadając do autobusu zajęliśmy miejsca na jego tyłach. Całą drogę rozmawialiśmy miedzy sobą o naszych rodzinach opiekujących się nami, obiadach serwowanych nam czy też innych sytuacjach które miały miejsce w ubiegłym tygodniu. Pierwszym naszym postojem było miasto Limerick. Trzecie miasto co do ludności w Irlandii. Tutaj wsiadło kilka osoby by wraz z nami kontynuować jazdę ku irlandzkim klifom. Drugi raz zatrzymaliśmy się niedaleko ruin zamku w Bunratty . Mieliśmy również czas na zrobienie tam kilka zdjęć, drobne zakupy czy toaletę. Po 20 min przerwie wyruszyliśmy już w ostateczną drogę ku klifom. Po około 4 godzinnej jeździe naszym oczom nareszcie ukazały się zapierające dech Cliffs of Moher. Słowa nie są w stanie opisać ogromu i okazałości widoków których mieliśmy szczęście doświadczyć. Mimo wszechobecnego błota i wiatru wiejącego z nad Atlantyku, nie poddaliśmy się i dotarliśmy prawie na sam skraj klifów. Mamy również wiele filmów i zdjęć które na pewno można zobaczyć na stronie szkoły. Na podziwianie majestatycznego piękna tych cudów natury mieliśmy około 1,5 godziny. Po tym czasie wszyscy z brudnymi butami zmarzniętymi policzkami lecz pełni entuzjazmu wróciliśmy do naszego busa którym wyruszaliśmy w drogę powrotną. Tu też nie obyło się bez kilku przerw np. na lunch o czym może opowiedzieć kolega Oskar który na swoim podniebieniu wypróbował przysmaki kuchni irlandzkiej w zaskakująco niskich ja na takie standardy cenach! Ponownie odbyliśmy postój niedaleko zamku w Bunratty oraz w Limerick, aż dotarliśmy z powrotem do Cork. Wszyscy zmęczeni lecz zadowoleni udali się do swych domów by zjeść ciepłą kolacje i zapewne szybko położyli się spać by następnego dnia wstać do pracy.

Dominik Werenc