Powrót do Polski


Nasz ostatni dzień pobytu w Cork przypadł na Prima Aprilis czyli 1 kwietnia. Z rana pożegnaliśmy się z goszczącymi rodzinami i podziękowaliśmy im za przyjęcie nas. Wszyscy spotkaliśmy się przed południem koło rzeki gdzie wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy w stronę Dublina, skąd wylot planowany był na godzinie 17:55. Cała odprawa przeszła bez większych przeszkód. Do wylotu pozostało jeszcze sporo czasu, więc mogliśmy jeszcze pochodzić po sklepach w strefie bezcłowej w celu dokonania ostatnich zakupów. Sam lot przebiegł spokojnie z małym opóźnieniem. Na lotnisko w Pyrzowicach dotarliśmy po ok. 2 godzinach i 40 minutach czyli o 21:40 czasu polskiego. Po wyjściu z samolotu czekały na nas dwa autobusy, które przewiozły pasażerów na drugą stronę budynku lotniska, gdzie odbywała się kontrola dokumentów. Tam któryś z pasażerów aktywował alarm licznika Geigera, który wykrywa poziom napromieniowania. Spowolniło to trochę kontrolę, ale ostatecznie wszyscy przeszli przez bramki i odebrali swoje bagaże. Do Bytomia dostaliśmy się prywatnym busem. Na dworze było już ciemno, ale nie przeszkodziło nam to w podziwianiu naszego pięknego kraju i naszego niezawodnego systemu poruszania się prawą stroną drogi, za którym bardzo tęskniliśmy. Pod budynek szkoły przybyliśmy ok. godziny 22:40, gdzie czekali już na nas stęsknieni rodzice. Stamtąd wszyscy szczęśliwie rozeszli się w kierunku swoich domów.

Kacper Pikuła